https://www.youtube.com/watch?v=w455ogYCoAk

2 czerwca społeczność naszej szkoły wraz zaproszonymi Gośćmi świętowała podczas corocznego festynu. Hasło przewodnie Cygańska dusza ma,  było nawiązaniem do małej Ojczyzny, czyli Cyganki, a raczej genezy jej nazwy. Jak podaje lokalny historyk Bogdan Kuć w swej publikacji Z dziejów Cyganki wieś powstała prawdopodobnie jeszcze za czasów książąt mazowieckich, przed włączeniem Mazowsza do Korony lub wkrótce po tym, gdyż w połowie XVI wieku jest już, jak na tamte czasy, dość dużą wsią. Nazwa pochodzi od koczujących tu nad rzeczką Długą cygańskich taborów. Dziś sięgaliśmy do korzeni powstania Cyganki ukazując je poprzez spektakl w wykonaniu Teatru Szkolnego TABOR, pod kierunkiem aktora Teatru PIANKA Urszuli Brzost i nauczyciela OP Moniki Piekut-Mikity. W geście szacunku i uznania dla Włodarza Dębskiej Ziemi, Pan Krzysztof Kalinowski  obdarowany został przez dzieci symboliczną sadzonką dębu szypułkowego posadzonego w doniczce w kształcie serca. Chór szkolny pod kierunkiem nauczyciela muzyki Moniki Mróz zaśpiewał znane pieśni o Cyganach. Barwne stroje, muzyka i taniec przeniosły nas w klimat koczującego tu niegdyś ludu. Choreografię opracowali nauczyciele: Elżbieta Karwowska, Bożena Wolszczak, Danuta Piotrkowicz i Marcin Sokołowski. Ciekawą niespodzianką – prezentem dla Dzieci od kadry naszej szkoły w dniu Ich święta, był fascynujący pokaz sokolniczy w wykonaniu Pana Mariusza Chróścińskiego. To właśnie w czasie, kiedy tworzyła się nasza mała Cyganka nastąpił największy rozkwit sokolnictwa w Polsce. Za czasów panowania Władysława Jagiełły łowy z sokołami stawały się coraz bardziej popularne. Każdy uczestnik festynu mógł dotknąć drapieżnego ptaka oraz pozować z nim do pamiątkowego zdjęcia. A była ich niemała gromadka: raróg stepowy – święty sokół – według mitologii słowiańskiej wierzono, że raróg zmieniał wzrokiem ludzi w dziwolągów i cudaków: ślad tej wiary zachował się nawet w porzekadle polskim patrzeć na coś jak raróg. Podziwialiśmy także jastrzębia Harrisa, sowę płomykówkę i pustułkę. Ale największą sensację wywołał syczek krzykliwy Czesław – jedyna mała sowa wschodniej Ameryki Północnej mająca uszy z piór i piękne ogromne oczy. Podziwu ptaków drapieżnych i ich umiejętności nie było końca. Kolejnym punktem festynu było podziwianie umiejętności Żołnierzy 1.Warszawskiej Brygady Pancernej im. Tadeusza Kościuszki w Wesołej w pokazie walki wręcz. Ponadto nasi Partnerzy Zewnętrzni przygotowali stoisko strzeleckie wyposażone w trenażer Cyklop, który umożliwiał wykazanie się co niektórym, sokolim okiem w strzelaniu do celu. Potem przyszedł czas na kolejne popisy uczniów w występach tanecznych. Oklaskiwaliśmy tańce bułgarskie, portugalskie, tureckie i włoskie, czyli pochodzące z krajów naszych Partnerów z projektu edukacyjnego Erasmus+. Pokazy zakończyły tańce polskie: mazur i krakowiak, które dzieci odtańczyły w strojach ludowych, dzięki uprzejmości Dyrektora i Nauczycieli Szkoły Podstawowej nr 2 im. Dąbrówki w Mińsku Mazowieckim, za co gorąco dziękujemy. Serdecznie dziękujemy Wójtowi Gminy Dębe Wielkie Panu Krzysztofowi Kalinowskiemu za Patronat Honorowy, Panu Zbigniewowi Piątkowskiemu Redaktorowi Naczelnemu Co Słychać? za Patronat Medialny, Rodzicom, Starszemu Kapralowi Marcinowi Piechowiczowi i Żołnierzom 1.Warszawskiej Brygady Pancernej im. T. Kościuszki i Wolontariuszom Stowarzyszenia Odra-Niemen Wschodni Patrioci za współorganizację przedsięwzięcia, a Gościom i Mieszkańcom na udział i wspólną zabawę. Za rok, tradycyjnie, spotkamy się ponownie!
https://co-slychac.pl/artykuly-tresc.php?id=11299

Fotoreportaż:

Początki sokolnictwa w Polsce sięgają X wieku. Według przekazów historycznych Bolesław Chrobry, a po nim Bolesław II Śmiały, utrzymywali ptaszników z różnych krajów. W czasach panowania Piastów (XIII – XIV wiek) funkcjonowały sokolarnie królewskie, największa w Łowiczu. Zakon Krzyżacki znany był ze swojej wielkiej sokolarni w Malborku, z której to król Kazimierz III Wielki otrzymywał w darach lennych 24 psy myśliwskie i 8 sokołów. Od czasów Władysława Jagiełły łowy z sokołami stawały się coraz bardziej popularne, a na przełomie XVI i XVII wieku przeżyło swój największy rozkwit. Henryk Walezy obejmując tron polski przywiózł ze sobą z Francji ułożone jastrzębie, sądząc, że sokolnictwo nie jest u nas znane. Zastał tu jednak znacznie lepiej ułożone i zaprawione w łowach ptaki. Do największego rozkwitu polskiego sokolnictwa doprowadził Stefan Batory zakładając szkoły sokołów. Władysław IV urządzał polowania z sokołami na białe czaple w celu pozyskania rajerów (długie pióra na głowie czapli), jako elementu ozdobnego stroju szlacheckiego. Jeśli czapla nie odniosła poważnych obrażeń, wypuszczano ją. Znany jest przypadek, kiedy król wypuszczanej czapli kazał założyć na szyję złotą obrączkę z datą 18 maja 1647 roku. Tę samą czaplę złowił z sokołem Jan III Sobieski w lipcu 1677 roku. Od czasów króla Augusta III zaczyna się powolny upadek sokolnictwa, które z początkiem XIX wieku przestaje istnieć. Pod koniec lat 50-tych XX wieku sokolnictwo zaczęli uprawiać Czesław Sielicki, Zygmunt Pielowski i Wacław Lesiński, uznawani, za twórców współczesnego sokolnictwa w Polsce. W 1972 roku Zarząd Główny PZŁ utworzył Sekcję Sokolniczą Polskiego Związku Łowieckiego Gniazdo Sokolników, w 2013 roku zmieniono nazwę na Polski Klub Sokolników. Liczba członków utrzymuje się na poziomie około 150 osób, a doroczną tradycyjną imprezą Gniazda Sokolników PZŁ od 1973 roku są ogólnopolskie Łowy z Sokołami. Gniazdo Sokolników jest członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Sokolnictwa i Ochrony Ptaków Drapieżnych (IAF). Polskie prawodawstwo nie dopuszcza odłowu ptaków z natury, zatem wszystkie ptaki jakie można spotkać na rękawicy sokolniczej pochodzą z zamkniętych hodowli wolierowych, gdzie sztucznie rozmnaża się skrzydlate drapieżniki. W wypadku sokoła wędrownego część z nich zasila program restytucji, a reszta trafia do sokolników i jest układana.

Cygańska dusza ma – Festyn Rodzinny
Zmiana wielkości czcionki
Wysoki kontrast